Czy żyjemy w wirtualnej rzeczywistości?

Tak. Ale czy to jest problem? I dla kogo to jest problem? Jeśli człowiek jest w wirtualnej rzeczywistości a sprawiałoby mu to problem, oznaczałoby to tylko że jakaś jego część umysłu lub cały umysł jest zbuntowany i nie godził się na to – był w zaprzeczeniu do tego kim jest i częścią czego jest. To powinno otworzyć oczy.

Przy podejrzeniu – spostrzeżeniu “hej, może żyjemy w wirtualnej rzeczywistości, może ktoś nami steruje” można odczuć brak zgody na to, można odczuć szukanie innych rączek za które można się złapać tworząc towarzystwo takich którzy nie godzą się na to, którzy nadal chcą się rozpychać łokciami – że to oni tu rządzą.

Co można odczuć u takiego egotycznego umysłu który nie chce się dostosować do tego że żyje w wirtualnej rzeczywistości?

Najpierw rzuca się że ktoś go kontroluje – a przecież to on powinien kontrolować. Później trwoga i strach że nie wie co się dzieje – nadal próbuje to kontrolować ale nie ma jak. Szuka sobie chętnych chwycić się za rączki w postawie “nie damy się” i “jeszcze zwyciężymy”. Na końcu ulega i czuje umiłowanie, ulega bo na razie nie widzi szansy, żeby wygrać w tej nierównej walce (z samym sobą).

Ale jak to z samym sobą? Przecież walka z samym sobą nie miałaby sensu, a walka o wyzwolenie się z wirtualnej rzeczywistości ma chyba ten sens, bo inaczej by nie miało robienie sobie problemu z życia w wirtualnej rzeczywistości, nie byłoby nawet chęci gdybania na ten temat, bo byłoby to normą.

Więc jakie warunki musiałby by być spełnione, aby nie tylko chwilowo ulec wirtualnej rzeczywistością (bo jest na razie zbyt silna żeby z nią walczyć, wygrać, pokonać) ale naprawdę się z nią zintegrować, zżyć… ?

This entry was posted in Uncategorized and tagged , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *