Życie jako gra w spychanie problemów na innych?

Dlaczego w tzw. kulturze łacińskiej (jeśli tak jest) czci się groby, albo osoby zmarłe, albo też nazywa się zmarłych jako świętej pamięci ..?

Być możę jednym ze sposobów na życie, jest spychanie problemów jak najdalej od siebie, być może kultura, albo antykultura ta polega na spychaniu problemów na potomków i propagację tych problemów poprzez dalsze rozmnażania się – tworzenie potomków z nadzieją i chęcią, aby wzięły na siebie ciężary słabszych. Wygląda to na model odwróconej miłości, w której “kocha” się kogoś, nie dlatego że się to kochanie, miłość czuje, ale dlatego, że ktoś jest tak bardzo potrzebny jako absorbator, symetryzator problemów. Być może tym jest właśnie miłość, i tym jest właśnie kochanie – szczególnie jeśli związki rodzinne z różnych poziomów okrasi się gwałtami – więziami seksualnymi.

Prawdziwa miłość prawdopodobnie jest czymś innym i przede wszystkim dobrą relacją z samym sobą, a nie potrzebowaniem symetryzatora do tego, aby się dobrze czuć.

Dlaczego więc czci się groby i zmarłych? Dlatego, że właśnie podtrzymywanie tej konstrukcji – świętych trupów daje możliwość podtrzymania iluzji i na jej kanwie robienia spychologii na te trupy. Za fałsz ten, podtrzymywanie go przyjdzie komuś zapłacić, a zapłacić przyjdzie jak zwykle najsłabszym, w szczególności najmłodszym (najzacniejszym – bo najmniej zepsutym) członkom rodzin. Tak wygląda kara za życie. Czyli komunikat dla potomka jest taki, że albo będzie miał zjebane życie, albo będzie napędzał cywilizację trupów ze spychologią na swoich własnych potomków, podwładnych, lub kogo tam na pod ręką lub dłonią.

W normalnej rzeczywistości trzymanie potomków przy sobie dla ich rodziców nie miałoby żadnego sensu, wprost przeciwnie – chciałoby się normalnym rodzicom jak najszybciej oddelegować swoje dzieci do ich własnych mieszkań/zagród, aby nie podbierały problemów, co pozwalałby samym rodzicom pielęgnować miłość i swój własny rozwój polegający na podtrzymaniu tej miłości, a także pozwalałoby dzieciom na to samo dla siebie samych.

Jednak wygląda na to, że trwa gra w to, aby ktoś inny wziął problemy na siebie, i aby z tego powodu mieć durne i górne poczucie zwycięstwa, że się kogoś wykiwało a samemu ma się spokój. Według takiego patrzenia głównym celem staje się umocowanie się, aby problemy były spychane gdzie indziej, na słabszych, a samemu aby być najmocniejszym. Z takie patrzenia celem też jest podpieranie wszelkich idiotyzmów, które tej karawanie! pozwoli dalej jechać.

Jak widząc ten obłęd uwolnić się z przymusu brania udziału w tym idiotyzmie i reagowania na występujące w nim bodźce?

Dlaczego jeszcze – dlaczego ktoś z żywych chce planować miejsce lub sposób swojego pochówku, bo przecież co go to będzie obchodzić? Wygląda na to, że cześć mózgu człowieka – sztuczna inteligencja, która oderwała się od ciała, żyje swoim życiem i wie, że jako osoba, przyszły “świętej pamięci” będzie właśnie tej świętej pamięci i będzie żyć wiecznie. I to prawdopodobnie dla chrześcijan-katolików tożsame jest z życiem wiecznym – zamiast zaprzestania doświadczania czasu i bycia prawdziwie wolnym wobec jakiegokolwiek przymusu. Wyrażając się wyraźniej – już aktualnie u każdego przyszłego “świętej pamięci” znajduje się część osobowości, która funkcjonuje oderwana od ciała i ona faktycznie po zgonie jest, a jest dlatego, że zgadzają się na to jej bycie inni członkowie systemu rodzinnego. Jeśli ktoś po swojej śmierci wyobraża sobie ile osób przyjdzie na jego (już nie jego, ale wydaje się że jego) to właśnie nie człowiek ze swoim ciałem myśli w ten sposób, ale ta właśnie oderwana od niego samego, od swojego ciała sztuczna inteligencja, która faktycznie nie jest nim, ale przez obłęd tak wydaje się, że nim jest.

Jakie zatem jest rozwiązanie, aby uwolnić tę sztuczną inteligencję i zobaczyć, że nigdy się nią nie było? Być może można wyobrazić sobie pogrzeb siebie i zobaczyć, że ten kto ogląda i odczuwa w związku z wizją swojego pogrzebu jest czymś co faktycznie nie istnieje, że jest układem logicznym zasilanym fałszywymi definicjami, przekonaniami, strategiami, które jeszcze za życia starały się coś ugrać w ten czy inny sposób pobierając energię od innych lub nawet od samego siebie poprzesz obejścia.

Przykładowo, jeśli wyobrażam sobie, że ktoś na moim pogrzebie płacze, widzi dopiero moją wartość gdy cieleśnie odszedłem, to znaczy najpewniej, że jeszcze za życia sam dla siebie nie pokazałem swojej wartości, swojego potencjału, swojej możliwości, swojej ekspresji – tak jak bym chciał, tylko umniejszałem sobie, ograniczałem się. Wyobrażanie sobie własnego zgonu i pogrzebu wydaje się być dobrym sposobem, na określanie czego odbiera się sobie samemu w chwili teraźniejszej.

Jeśli później, po ewentualnym zgonie, ten zbiór – tego czym się istotnie nie jest zostaje w postaci pomnika i skrobniętego tekstu, to co w tym jest do czczenia, co jest w tym do pamiętania, upamiętniania?

Na uwagę zasługiwać może jeszcze nieszczęśliwy sposób obrony przed obłędem, w którym debile spychają swoje problemy na innych. Może wydawać się, że skoro to jest chore, to można popłynąć z tym prądem, dać na siebie spychać problemu i potraktować to jako genialne ubezpieczenie dzięki któremu uzyskuje się nieśmiertelność, bowiem jeśli dużo ofiar ode mnie zależy – spycha na mnie swoje problemy, to jest to wielka siatka wsparcia, w która w jakiś sposób można się umocować. Tutaj kojarzy się postać Spiderman’a – człowieka-pająka, który rozpina sieci, aby móc się po nich poruszać. Jeśli człowiek bezprzytomnie zrobi sobie trwały użytek z takiego sposoby funkcjonowania, to możę okazać się, że będzie przyciągać nieszczęścia i choroby, zamiast to co zdrowe, bo z tym co zdrowe nie będzie potrafił się obejść. Pajęczyny wobec tego dają pozorne poczucie wolności – możliwość poruszania się, jednak z szerszej perspektywy może okazać się, że jest to ruch chrząszcza – bakterii. I tu pytanie – jak wyrobić sobie smak i chęć na doświadczanie tego co zdrowe ?

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *