Czy gdy ktoś pierdoli świat udając niedojeba, to czy może wykpić się od odpowiedzialności za bycie zrobionym w chuja przez to udawanie… ?

Załóżmy demoniczny plan, iż ktoś postanawia utrzymywać się całe życie na żeńskiej energii – być przy matce i dzięki temu nie musieć utrzymywać porządku dookoła siebie, bo taki jest przywilej dziecka. Chodzi o zostanie życiowym bobasem jednak poważanym wśród innych, aby mieć jedno i drugie – niedorosłość i dorosłość – poprzez bycie uważanym za dorosłego.

Przez bycie-funkcjonowanie na żeńskiej energii – przy matce – dostaje się coś od Uniwersum – czego w przeciwnym wypadku nie ma. Ten temat wymaga dokładniejszego zbadania, ale wygląda na to, że chodzi o oczyszczanie się i kto za wywóz odpadków ponosi odpowiedzialność.

W demonicznym planie udawania niedojeba chodzi o to, żeby jechać na rachunek tego coś ktoś powinien ale tego nie zrobił. W szerszym znaczeniu może być to przejeżdzanie się na rachunek samego “Boga” – o ile taki jakoś istnieje – jednak czy istnieje czy nie, nie ma takiego znaczenia, jak to czy w takiego boga wierzy człowiek, którego to dotyczy.

Gdyby delikwent chciał zrezygnować z życiowej roli niedojeba, to by zrezygnował, ale jeśli nie rezygnuje, to znaczy że coś z tego ma – i prawdopodobnie dużo, skoro stan bycia niedojebem podtrzymuje.

Cechą charakterystyczną – o która chodzi by w byciu takim niedojebem jest utrzymywanie podwójnej tożsamości – z jednej strony w głębi ktoś kto ma wyjebane i jest arogancki a z drugiej strony wystawia głupka na zewnątrz do obśmiewania jednak jako całość cały czas realizując swoje ukryte cele, o których jako ta rozeznająca – myśląca część w ogóle już nie wie. Celem takiego kogoś może być dać się życiowo zrobić w chuja przez kogoś i jechać na jego poczuciu winy lub zobowiązaniu.

Może się okazać, że taka osoba chce coś dla siebie tylko po to, żeby to stracić – i żyć żywieniem urazy i poczuciem straty przez obu aktorów takiej akcji.

Do zbadania jest związek – funkcjonowania jako życiowy niedojeb – a niechęć do konstruowania struktury królewskiej ustroju. Wydaje się, że takie związek jest równy – występujący – tzn. osoba udająca niedojeba będzie za wszelką cenę uciekała od poważnych sytuacji i reguł życia, a będzie pretendować – kierować się ku ustrojowi “rozmemłanemu” z figurami publicznymi z których można kpić i obśmiewać.

Dość dosadną i popularną ilustracją takiej podwójnej osobowości jest obraz gościa na bezludnej wyspie modlącego się o pomoc, a gdy ta pomoc nie zauważanie jej – będąc w ciągłej modlitwie i nostalgii o swoim ciężkim losie. Taka postawa może jeszcze podkręcana żalem na siebie, że jest się tak niedoskonałym, że nie potrafi się zobaczyć tej pomocy a także np. myśleniem, że taka postawa może być bliska Bogu – Uniwersum – ponieważ, ów na pewno otwarte jest na nowe doświadczenia, które ta osoba dla Boga – Uniwersum chętnie wyświadczy poszerzając poznawanie tego, co jest możliwe.

Osoba taka może dążyć do uczestnictwa w grach po to żeby przegrać a następnie prowadzić rozumowanie, że ta gra nie miała sensu i ci którzy w taką głupią grę chcą się bawić są faktycznie głupsi, a ten kto przegrał jest mądrzejszy, bo nie bawi się w to.
Do zastanowienia: czy osoba bliska Boskości raczej wygrywałaby czy przegrywała. Wygrywać jest chyba przyjemnie, chyba że przez to ktoś inny mógłby stracić i być mu nieprzyjemnie – dlatego taka osoba może nie chcieć wygrywać z troski o innych którym byłoby nieprzyjemnie – tak jakby zależało jej na innych. Z innej strony – braniu udziału w grach po to, żeby przegrać ale zyskać coś innego jest możliwe.

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *