Alternatywa normalności dla królestwa

Tym charakteryzowały się czasy królewskie, że król – i królowa – panowali nad wszystkim – trzymali pieczę nad poddanymi. Kwestią byli artyści, niektórzy tworzyli trwałe rękodzieła i tworzyło to warstwę powszednią dla wszystkich. Ale byli też artyści, którzy nie tworzyli trwałych dzieł, tylko coś ośmieszali wygłupami, piosenkami. Król – i królowa, którzy szli na zbyt duże ustępstwa wobec np. impotenckiego duchowieństwa z czasem zaczęli być ośmieszani przez lud. Impotenci zaczęli więc wytwarzać świętych, aby równoważyć system – aby król nie mógł być wyśmiany za coś, bo wzorzec anomalii był reprezentowany przez świętych, a to przecież “święci”.

Co może być alternatywą dla takiego systemu królewskiego, który miał niedoskonałości podatny był na wyśmiewanie przez artystów. Sam król może stać się artystą, ale musi oprzeć się na jakichś wysokich zasasach.

Można zbadać miejsce – przestrzeń – środek, gdzie nie artyści i artyści łączą się albo rozdzielają się. Jest granica kiedy opłaca się zwrócić uwagę a kiedy już nie opłaca się i lepiej wyśmiewać – prowokować – naśladować.

Rozsądnie jest założyć, że tej granicy nie da się pojąć, bowiem w przeciwnym wypadku artyści przestaliby by być artystami – natychmiast by spoważnieli. Rozsądnie jest założyć, że granica ta albo jest płynna pełzająca, albo oddala się w nieskończoność.

Mimo, że takiej granicy nie da się pojąć, to na pewno można ją badać, określać, nazwać i powołać się na nią.

Ponownie – gdzie jest ta granica? Jest ktoś i jest ktoś kto ośmiesza tego kogoś. Ten kto jest ośmieszany zazwyczaj nie cieszy się z tego, a ten kto ośmiesza zazwyczaj cieszy się z tego.

Jak złapać poziom logiki na którym rozumie się że ośmieszanie kogoś służy wspólnemu celowi który zbieżny jest dla ośmieszanego ..?

This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *